Statystyka jest w Inowrocławiu ważna dla wielu instytucji. Posiłkują się nią policjanci, aby pokazać jak w mieście jest bezpiecznie. Przytaczają ją urzędnicy, aby udowodnić jak wydajnie pracują. Wyliczają ją lekarze szpitala, aby nakreślić z jakiej trudnej sytuacji potrafią wyciągnąć lecznicę. Miejmy więc nadzieję, że statystyka będzie też ważna, gdy chodzi o sprawy przykre.
Gdy patrzeć na statystykę, inowrocławskie schronisko dla zwierząt jest bardziej umieralnią czworonogów niż ich azylem. W ubiegłym roku zginęło tam ponad dwieście psów i kotów.
Raport na ten temat przygotowała warszawska fundacja zajmująca się obroną zwierząt, która myśli o zainteresowaniu sprawą prokuratury. Nie dlatego, że na pewno coś w schronisku dzieje się źle. Ale dlatego, że taka placówka ma chronić zwierzęta, a tymczasem one w niej masowo
giną.
O bulwersującej sprawie piszemy w „Expressie Bydgoskim”. Nadzorcy schroniska bronią się, ale z tak szokującymi danymi trudno jednak polemizować.
Bardzo ciekaw też jestem reakcji władz miasta na takie dane. Dotąd z prawicową ekipą rządzącą Inowrocławiem przeważnie było tak jak za Marcina Wnuka – większość krytycznych informacji odbierano jako atak. Mam jednak nadzieję, że w ratuszu ktoś zada choć sobie pytanie, dlaczego w schronisku umiera tak wiele zwierząt.
Hejen, dziennikarz Expressu Bydgoskiego.