Każdy prawdziwy miłośnik zwierząt w Polsce prędzej czy później zetknie się z faktycznym stanem "opieki" państwa nad bezdomnymi zwierzętami. Wielokrotnie słyszałam: ten pies jest bezdomny, trzeba go zawieźć do schroniska, tam mu na pewno pomogą!
Poleć znajomemu
Zgłoś problem ze stroną
Strona główna
Każdy prawdziwy miłośnik zwierząt w Polsce prędzej czy później zetknie się z faktycznym stanem "opieki" państwa nad bezdomnymi zwierzętami. Wielokrotnie słyszałam: ten pies jest bezdomny, trzeba go zawieźć do schroniska, tam mu na pewno pomogą!
Kiedyś też tak myślałam. Wiele osób jednak nie zdaje sobie sprawy z faktu, że działalnośc polegająca na wyłapywaniu psów jest działalnościa gospodarczą podlegającą prawom rynku. Innymi słowy liczy się zysk. W połaczeniu z faktem, że schroniska bardzo często prowadzone są przez osoby, które miłośnikami zwierząt nie są, a ich jedynym celem jest chęć zysku, mamy sytuację, w której często takie miejsca są wyłącznie utylizatornią niepotrzebnych psów i kotów. A wszystko to za nasze (publiczne) pieniądze, w duchu prawa i z "błogosławieństwem" państwa.
Polityka naszego kraju, mimo ustawy o ochronie praw zwierząt, nie przewiduje żadnych zaplanowanych i przemyślanych działań ukierunkowanych na ograniczenie populacji bezdomnych psów poprzez np.
- promocje sterylizacji
- dofinansowanie programów sterylizacji z budżetu państwa
- edukację prosterylizacyjną właścicieli psów i kotów poprzez programy uświadamiania prowadzone przez weterynarzy
- zakaz rozmnażania psów i kotów w celach zarobkowych (wprowadzenie specjalnych pozwoleń i określenia ścisłych warunków, jakim musiałyby odpowiadać hodowle)
- wprowadzenie obowiązkowych szczepień i sterylizacji w schroniskach.
Wielokrotnie słyszymy, że gminy wydają rocznie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych na wyłapywanie bezdomnych psów. W dużej mierze pieniądze te trafiają do kieszeni "przedsiębiorczych" rakarzy, którzy za każdego psa otrzymują kilkaset złotych!
Jednak dalszy los takiego zwierzaka gminy już nie interesuje. Łatwo można sobie wyobrazić co może przydarzyć się bezdomnemu psu, który został odłowiony z ulicy...
Ostatnie głośne sprawy w schronisku w Krzyczkach, Ligocie i wielu innych, o których wielu z nas nawet nie słyszało, tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że wiele schronisk to wyłącznie miejsca, w których zostawia się odłowionego psa po to tylko, żeby umarł z głodu lub chorób, a jeśli to go nie zabije, zostanie po prostu zatłuczony łopatą. Im szybciej, tym mniejsze koszty przetrzymywania zwierzaka.
Na szczęście nie wszystkie schroniska to jedynie przykrywka dla zarabiania pieniędzy. Są jeszcze ludzie, którym los skrzywdzonych i bezdomnych zwierząt nie jest obojętny. Wielokrotnie poświęcają cały swój wolny czas i środki finansowe, żeby choć przez chwilę dać im szansę na lepszy los.
Gorąco zachęcam do pomocy takim ludziom! Działają w imieniu wszystkich miłośników zwierząt.
Więcej na temat prawdziwego stosunku Państwa do bezdomnych zwierząt tutaj:
Publiczny problem bezdomnych zwierząt
Katarzyna Nyczka
Komentarz redakcji:
Powyższy tekst pokazuje, iż „problem zwierząt bezdomnych w Polsce” to nie jest tylko zadanie do rozwiązania dla kraju, który nie radzi sobie z błąkającymi się po ulicach psami czy kotami. Ta rzeczywistość dawno już przestała być utrapieniem urzędników i polityków.
Prawdziwy „problem zwierząt bezdomnych”, przerażający ich dramat, rozgrywa się tam, po drugiej stronie lustra, w ciemnych budach, świecie przemarzniętych, zgłodniałych i zagryzających się na śmierć zwierząt. Ten świat stoi na głowie. Próbujmy go odwrócić. Jak? Po pierwsze otwierając sobie i innym oczy na "szarą strefę", w której ludzie zarabiają na maltretowaniu zwierząt niechcianych.
Sytuację schronisk i mieszkających w nich zwierząt oraz przyczyny zjawiska opisują i monitorują pracownicy Biura Ochrony Zwierząt.
Źródło: ekoAlert.pl
KOMENTARZE: |
Skomentuj na forum | |
|
2009-06-18 17:51:08
Zuza77 |
a może zadać sobie pytanie skąd się biorą bezdomne psy i koty najczęściej są wyganiane z domu .. bo ciecku się znudziło albo nie ma kto iść na spacer moim zdaniem każde zwirzątko powinno mieć czipa - z kodem właściciela i po sprawie koszty ponosi opiekun a nie gmina gmina wystawia rachunek skończyłby się problem | |
|
2009-05-15 00:27:26
Gość |
Jestem z Zielonej Góry i tu przez 15 lat schronisko była w rękach rakarza . Rocznie usypiał wraz z pracującym tam weterynarzem ponad 300 psów i kotów co wykazały kontrole TOZ. Nik zbadał,że rakarz podpisywał umowy z gminami mimo ze dla psów brakowalo miejsca ,a to powodowalo masowe usypianie ale tez zarabianie na tym zę psa przyjal a potem sie go pozbyl(gminy tego nie kontrolowaly). A w urzedzie miasta w ZG ,ciszaaa..przez dlugie lata. URZEDNICZE PRZYZWOLENIE. Prawo ich juz nie dosiegnie ale mam nadzieje ze cale zlo jakie uczynili do nich wróci! Teraz schronisko jest w odpowiedzialnych rękach ale to nie podoba sie w urzędzie. Tak było cicho i spokojnie i nikt nic nie chciał od nich a teraz jakieś wymagania.... są w szokuuuuuuuuuuu:)i pewnie szybko będa się chcieli pozbyć miłośników zwierząt a zatrudniaą utylizatora który da im święty spokój:( i do tego nie można dopuścić!!!!!!! | |
Skomentuj na forum | ||
| ekoKatalog | euroKatalog |
| Wybrane kategorie | Ostatnio dodana firma |
| ODPADY | PLANETA EKOLOGII |
| ODPADY KOMUNALNE | EKOPOL... |
| EKODORADZTWO | Miros-bud |
| SUROWCE WTÓRNE –... | Pracownia... |
| RECYKLING I... | uitm.pl |
| INNE... |